Blog > Komentarze do wpisu

Filoksera Straszliwa

Witajcie, Moi Drodzy! Kanapka odkurzona, Wirtualne dokładnie w pokojowej temperaturze, siadajcie więc, i odpocznijcie sobie, a ja naleję...dzisiaj chciałbym opowiedzieć Wam o potworze straszliwszym niż Hydra Lernejska, na myśl o którym każdy z winiarzy wzdryga się z przerażeniem; a niejeden, gdy przyśni mu się, że maszkara nawiedza jego winnicę – budzi się zlany potem. Potwór ten dochodzi do wielkości 2mm, ale niech Was to nie zmyli, tak jak wielu francuskich winiarzy pod koniec XIX wieku, za żadne skarby nie chcących przyjąć do wiadomości, że ich winnice giną bez ratunku na skutek działalności malutkiej mszycy. Ten niepozorny owad omal nie wykończył europejskiego winiarstwa, a dał się we znaki także w Nowym Świecie (w Kalifornii i Nowej Zelandii). Piękna katastrofa zaczęła się w 1862 roku, gdy winiarz ze stanu Nowy Jork przesłał 154 sadzonki winorośli do swojego znajomego, posiadającego winnicę w Dolinie Rodanu. 7 lat zajęło mszycy dotarcie do Bordeaux. Od 1870 mszyca zasiedlała nowe tereny w tempie około 70 km rocznie. Żerujący na korzeniach winorośli maleńki owad był wrogiem niezwykle trudnym do pokonania. Zdesperowani właściciele winnic używali najpotężniejszych broni – jak np. zakopanie pod każdym krzakiem ropuchy, albo butelek z wodą z Lourdes...wszystko na nic. W regionie Beaujolais nie pomogło nawet wyprowadzanie na pola chłopców w wieku szkolnym, żeby ulżyli swoim pęcherzom i przysłużyli się dobrej sprawie! Francja (bo jakże mogłaby istnieć dalej bez wina), a z nią reszta Europy wydawała się nieodwołalnie skazana na zagładę. Niczym króliki pustoszące Australię (właściwie, to złe porównanie – filoksera zaatakowała kangurzy kontynent niezależnie od królików...) owad triumfalnie kroczył na swoich odnóżach, a za nim szło zniszczenie. Ratunek, jak w dobrym filmie grozy, przyszedł w ostatnim momencie i pochodził, tak jak Filoksera Straszliwa (no dobrze, tak po prawdzie zwie się ona Phylloxera vastatrix) z Ameryki Północnej. Botanicy (i winiarze nie do końca wierzący w skuteczność ropuch – niewierni Tomasze) wkrótce zaobserwowali, że większość odmian dzikiej (popularnie nazywanej „lisią”) winorośli pochodzącej z Ameryki jest naturalnie odporna na zagrożenie filokserą. Po początkowym przerażeniu, że będzie to jedyna winorośl, z której będzie produkowane wino (a przynajmniej dwieście lat doświadczeń winiarzy w USA dowiodło, że jest to, delikatnie mówiąc, ryzykowny pomysł), znaleziono genialne w swojej prostocie rozwiązanie, polegające na szczepieniu szlachetnej winorośli Vitis vinifera na podkładkach z Vitis labrusca. (Jeśli się nie mylę, używano też innych odmian dzikiej winorośli  amerykańskiej, a jest ich trochę na tym kontynencie). Na szczęście, jak się okazało, korzenie lisiej winorośli nie zmieniały smaku winogron szlachetnej winorośli na niej rosnącej (a przynajmniej większość tych, którzy mogliby dyskutować z tą tezą, dawno już toczy swoje spory w zaświatach).Jednym z krajów, do których filoksera nigdy nie dotarła, to Chile – jeśli więc ktoś chce spróbować, jak smakuje wino zrobione z Vitis vinifera posiadającej własne korzenie, powinien spróbować Cabernet albo Carmenere właśnie stamtąd. Warto wspomnieć, że plaga tego maleńkiego i morderczego owada pociągnęła za sobą liczne implikacje – Europa, która według różnych szacunków straciła 70%-90% winnic, lizała rany praktycznie do I wojny światowej, co spowodowało krótkotrwały rozkwit winnic Nowego Świata (o czym rzadko dziś ktoś pamięta, automatycznie zakładając, że dobrej jakości winiarstwo narodziło się poza Europą nie dalej, niż 30 lat temu). W 1889, po części w podzięce za „podkładkową odsiecz”, kalifornijskie wina zaproszone zostały na Wystawę Światową, na której nieoczekiwanie zdobyły wiele nagród. Był to niewątpliwie pierwszy okres winiarskiego prosperity w Kalifornii. Nie trwało ono jednak długo, a Wieki Ciemne (no dobra, raczej dziesięciolecia) nadeszły wraz z XX wiekiem. To jednak jest już zupełnie inna historia (jak mawiał chyba Kipling) i opowiemy ją kiedy indziej ;-)

 Hmm, moi drodzy, dzisiaj więc pijemy zdrowie botaników z Montpellier, którzy (jeśli ufać źródłom popularnym) pierwsi rozpropagowali metodę szczepienia Vitis vinifera na amerykańskich podkładkach. Zdrowie! 

Poniżej obrazek z angielskiego czasopisma satyrycznego Punch, z 1890 roku,  zatytułowany: „Filoksera, jak każdy prawdziwy smakosz,  wybiera najlepsze winnice i gustuje w najdoskonalszych winach”.

Źródło: Wikipedia

 

Filoksera Smakosz

piątek, 15 czerwca 2007, sofanes

Polecane wpisy

  • Old vines

    Wśród wielu określeń i dziwacznych haseł, na jakie natknąć się może winopijca próbujący odcyfrować etykietę wina, znaleźć się może – choć pewnie z częstoś

  • Wesołe jest życie Loży

    No i proszę, tak się ten światek ostatnio toczy, że dopiero co zdawałem relację z ostatniego spotkania Loży, a tu już czas pisać kolejną. Po części spowodowane

  • Avignonesi Vino Nobile di Montepulciano 2005

    Pastwiłem się ostatnio nad El Sol bez pardonu, na szczęście pokrzepienie nie było daleko.Z cyklu „wina otrzymane” trafiło do mnie Nobile di Montepul

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
zwirekiwigura
2007/11/07 18:40:56
O chilijskich winach i o tym dlaczego są odporne na tą mszycę napisał kiedyś ciekawie tierralatina:
tierralatina.blox.pl/2007/08/Winne-Chile.html
-
2007/11/07 20:32:53
Ciekawy link, w rzeczy samej :-)
Co do tej miedzi, to interesujaca sprawa. Chetnie zobaczylbym zrodlo, bo podwyzszona zawartosc miedzi w glebie to chyba troche za malo, by kompletnie "uodpornic" winorosl na filoksere. Ale mozliwe, ze cos w tym jest...
Do listy ciekawych winnic wyszczegolnionych w zalinkowanej notce warto dodac jeszcze Cono Sur,Veramonte i Montesa.