Kategorie: Wszystkie | Oceny
RSS

Oceny

poniedziałek, 09 lutego 2009

Pastwiłem się ostatnio nad El Sol bez pardonu, na szczęście pokrzepienie nie było daleko. Z cyklu „wina otrzymane” trafiło do mnie Nobile di Montepulciano od Avignonesi. Wino bardzo dobre i eleganckie, a przy tym znakomicie rozwijające się w kieliszku. Delikatne, czerwone i czarne owoce w bukiecie i pełna elegancja na języku. Wino średnio ciężkie, długie, znakomicie zrównoważone, na początku prezentuje całkiem przyjemną owocowość, za którą postępują przyjemne nuty wanilli, cedru, może cynamonu. Kwasowość także średnia, współgrająca z całością. Bardzo przyjemne wino, warte polecenia, w swej kategorii cenowej jest w porządku. Ocena: 8,5.

 

Avignonesi Vino Nobile di Montepulciano 2005
15:47, sofanes , Oceny
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 lutego 2009

Taka fajna reklama! Taka dizajnerska butelka bez etykiety! Takie ekspozycje w każdym supermarkecie! Taka naprawdę fajnie zaprojektowana strona www! I takie fatalne wino...Ale może po kolei. Butelka trafiła do zakupowego koszyka w ramach stale realizowanego planu przepatrywania win popularnych i szeroko dostępnych. W większości przypadków oceniane tu wina z tej grupy nie trafiały do skrajnych kategorii; kilka nawet zostało zaliczonych do grona okazji. Nie jest tak jednak w przypadku opisywanego dziś El Sol Chile. Zwykle oceniam wino przez dwa dni – popijając sobie po trochu i śledząc ewentualne zmiany. Tym razem także tak było, ale właściwie przez przypadek. Pierwsze wrażenie było bowiem tak bardzo negatywne, że wino postanowiłem natychmiast wylać. Aromaty były zdecydowanie nieprzyjemne – jakby owoców, ale owoców, które zbyt długo leżały na słońcu i zaczęły fermentować. W tle zaś przewijał się wyjątkowo nieprzyjemny, chemiczny wręcz zapach kojarzący się z płynem do mycia okien. Smak nie był dużo lepszy – choć nieco mniej natarczywy, to jednak słodkawy i zupełnie płaski. W tym momencie zdecydowany byłem dać najniższą możliwą ocenę (tego jeszcze na tym blogu nie było) czyli „5”, co znaczy „niepijalne”. Przez najprawdziwszy przypadek zapomniałem jednak wylać butelkę do zlewu, i co dosyć mnie zaskoczyło, miało to swoje konsekwencje. 

Pisałem nie raz, iż napowietrzanie służy winom – właściwie nigdy jednak nie sądziłem, że dotyczy to także win tak bardzo byle jakich. A jednak. Kiedy następnego dnia ujrzałem zapomnianą butelkę, z pewną dozą masochizmu postanowiłem sprawdzić, czy aby na pewno moja surowa ocena z dnia poprzedniego była zupełnie słuszna – właściwie będąc głęboko przekonany, że z pewnością tak jest. No i przyznaję – spotkało mnie zaskoczenie. „Chemia” z aromatu gdzieś się ulotniła. Smak stał się zupełnie neutralny, choć wciąż zbyt słodkawy (później doczytałem, że to wino półwytrawne). Nie, zdecydowanie nadal nie było to wino, jakie chciałbym komuś polecić – jednak wrażenie koszmaru trochę się ustateczniły. Skoro tak, ocenę podwyższam – ale cóż, do zakupu nie namawiam. Ocena: 6.

El Sol, Chile

wtorek, 13 stycznia 2009

Dzisiaj o miłym zaskoczeniu z przedziału win niedrogich. Miłym, gdyż ostatnio w przedziale cenowym 20-40 zł z nużącą powtarzalnością udawało mi się trafiać na wina mało charakterystyczne, bez szczególnego wyrazu i oryginalności. Dopiero co pisałem co prawda, że nic w tym złego; i z tym zgoda, zawsze jednak fajniej, gdy wino nie podejrzewane o zbyt wiele zaskakuje pozytywnie. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że taka sytuacja może dostarczyć większej przyjemności, niż proste stwierdzenie, iż wino drogie jest swojej ceny warte.

Dość jednak rozważań ogólnych, czas przejść do samego wina.  Opisywany dzis CS nie jest typowy – nie jest zbyt ciężki i potężny, co wśród chilijskich Cabów w tym przedziale cenowym jest częste; nie jest zbyt agresywny, nie jest zbyt dżemowy, nie jest wreszcie zbyt taniczny. Tu już ciekawa charakterystyka, a dodam, iż średni ciężar jest dobrze wyważony, wino jest naprawdę poukładane. W ustach może nieco zbyt wysoka kwasowość, ale i tak niższa, niż można się spodziewać. W smaku długie, z delikatnymi posmakami ciemnych owoców, śliwek, czarnych porzeczek. Do tego wszystkiego bardzo ładny bukiet, z dominującymi nutami suszonych śliwek i czarnych jagód. W tle może także nuta aromatycznego kakao. Jak mawiają anglosasi, dwa kciuki w górę. Ocena: 8.

Tierra del Fuego, Cabernet Sauvignon 2007

poniedziałek, 05 stycznia 2009

Przyznam się szczerze, że wina od Torresa budzą we mnie mieszane uczucia. Wiem też, że nie tylko we mnie – słyszałem, że także wśród rodowitych mieszkańców i winopijców półwyspu iberyjskiego i terytoriów zależnych znaleźć można tych, którzy wina sygnowane przez rodzinę Torres cenią i chwalą, i tych, którzy uważają je za fatalny przykład unifikacji smaków i typów wina, wręcz zwrot w stronę ufabrycznienia jego produkcji. Prawda, jak to z nią często bywa, leży pewnie gdzieś po środku. Zgadzam się, że niektóre wina Torresa z Hiszpanii mogłyby pewnie pochodzić z Kalifornii, Australii albo Chile, ale czy zawsze i nieodwołalnie należy czynić z tego zarzut? Skoro sięgamy na półkę z winami średniej klasy, o przyzwoitym stosunku ceny do jakości, czy naprawdę za wszelką ceną musimy szukać w każdej butelce specyficznej nuty terroir? Piłem już np. kilka przeciętnych win z regionu Rioja, o niewątpliwie charakterystycznym stylu, przywodzącym na myśl  tzw. kompot z desek. Na tym poziomie cenowym wolę więc już wina „zunifikowane”. Przyznam się szczerze, że nie było mi dane jeszcze degustować produkcji z zamorskich Torresowych przedsięwzięć – a w końcu słynne dzięki Burgundii Pinot Noir, robione przez Hiszpana w Russian River Valley w Kalifornii to coś, co bardzo chciałbym mieć dane spróbować... 

Ale dość o tym, czas przecież napisać coś o butelce wzmiankowanej w tytule. Przyznam się, że nie jest to wino, które wywołało we mnie dreszcze. Było poprawne. Nie, wróć. Było na pewno lepsze, niż poprawne, ale sprawiające wrażenie nieco pozbawionego duszy. Dziwne, bo etykieta sugerowała uduchowienie i wzniosłości ;-)Wino jednak porządne, poukładane i zrównoważone, ze stonowanymi owocami lasu, leciutkimi ziemnymi akcentami i chyba nieco za wysoką kwasowością. Bukiet mało wyrazisty, przebijają się jedynie ciemne jagody. Najfajniejsze były idealnie wręcz wkomponowane w strukturę wina nuty waniliowo-skórzane, co zwykle jest trudne do osiągnięcia w winach o przeciętnym, a nie super-silnym owocu. Czy jednak warte swojej ceny? Warte, ale skrzynki bym chyba nie kupił. Ocena: 8.   

Atrium Merlot 2006, Torres, Penedes

wtorek, 09 grudnia 2008

Ponuro za oknem, że szkoda gadać. Internet człowiekowi odłączają bez uprzedzenia, pociągi blokują na torach związkowcy...ech. Postanowiłem się nieco pocieszyć i sięgnąłem do szafki po jedną już z ostatnich butelek przywiezionych latem. Tym razem była to butelka zupełnie przypadkowa, zdjęta z półki w sklepie bez większej refleksji, za to z nadzieją, iż pojawi się takowa już po spożyciu zawartości. Cóż, butelka otwarta, kobyłka u płota, czas napisać coś więcej o doświadczeniach. Zabrzmiało to mało entuzjastycznie? Ano właśnie, bo taka też była zawartość butelki. Nijaka. Niby zbudowana, niby z dość wyraźnymi taninami, niby słodkawe nuty papierówek, niby dojrzały melon. Ale wszystko to jakieś stłumione, tak jak tylko niby-prawdziwe jest odbicie w lustrze. O rany, jakaś poezja tu się wkrada...ech, dość tych arii, dość tych liryk, ćwir-świr-czyrik... 

Dobrze, podsumowując – kolejne niezłe wino stołowe na co dzień. Dla mnie chyba nieco zbyt surowe, zbyt kanciaste, przypominające tańsze Pinot Grigio z Kalifornii albo Chile. Za mało zdecydowania i charakteru, ale wad wielkich też nie ma. Ocena: 7.

niedziela, 30 listopada 2008

Dużo! Wszystkiego w tym winie za dużo. Potężna kwasowość, silne garbniki, mocny alkohol, intensywny ekstrakt. Agresywne i niezbyt poukładane. Powinno spędzić sporo czasu na półce; drugą ewentualnością jest dłuuuuuugie napowietrzanie w karafce. Powiem szczerze, że nie jest to wino, które mnie podbiło – dość drogie (koło 50 zł), reprezentuje klasę win „czyśćcowych” – lepsze niż stołowe, ale raczej bez szans na choćby zbliżenie się do win szlachetniejszych w smaku. Miałem nieodparte wrażenie, że jest to Carmenere robione na kształt Cabernet – nie wiem, czy brzmi to wystarczająco jasno, ale generalnie chodzi mi o nadreprezentację cech, o które często oskarża się wina z Nowego Świata (zresztą zupełnie niesłusznie, jeśli spojrzeć na całokształt) – pewna nadmierność wzmocniona alkoholem, atakująca kwasowość, etc. Nie, nie jesteśmy fanem tego typu nowoświatowości, my preciousss... 

Wino ciężkie, długie i pełne, dominują ciemne owoce  i nieśmiałe (szkoda, że aż tak bardzo), może nawet bardzo nieśmiałe nuty czekoladowo-skórzane. Gdyby te ostatnie były intensywniejsze, a wino bardziej zrównoważone – cóż, pewnie pisałbym zupełnie inną notkę. A tak ocena na 7,5, i to raczej miłosierna...

Santa Carolina Barrica Selection Carmenere, Rapel Valley, Chile, 2006

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13